Paręnaście lat temu zdarzyła się kolejna komiczna sytuacja związana z moją mamą. Południe, środek dnia, sklep osiedlowy pełen ludzi. I oczywiście moja mama największą gwiazdą afery. Robiła sobie spokojnie zakupy, gdy podszedł do nie jakiś pan i zaczął się awanturować i oskarżać ją o paserstwo i kazał zamknąć sklep, więc co biedne panie ekspedientki miały zrobić? Zamknęły i wezwały policje. Zanim się sprawa wyjaśniła to moja mama parę dobrych godzin spędziła na komisariacie, awanturując się i przekrzykując z tym panem. Raz czerwona ze wstydu, raz biała ze strachu. Jak się okazało, pan pomylił sobie osoby i to nie tej blondynki szukał.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz