Gdy moja mama jeszcze była młoda i piękna, bo teraz to już tylko jest piękna (jej własne słowa) to wiele razy przytrafiły jej się rzeczy o których innym się nie śniło. Jedną z nich jest jej przejażdżka na komarku, a było to tak:
Wszyscy koledzy mojej mamy jeździli wtedy na "komarkach".
Moja także chciała poczuć wiatr we włosach i muchy w zębach, niestety zawrotna prędkość tego pojazdu doprowadziła do tego, że na prostej drodze nagle znikąd wyrósł kurnik. Na szczęście nic jej się nie stało, może tylko trochę poobijała kury. Musicie wiedzieć, że gdyby nie ten kurnik, to moją mamę czekałoby spotkanie z dwupasmówką, które pewnie nie skończyłoby się tak dobrze. Od tej pory nie dosiadła żadnej maszyny, może z wyjątkiem roweru, ale to także nie obeszło się bez wypadku. CDN....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz